Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

March 23 2017

8260 631f 500
Reposted fromerial erial vialissie lissie
5479 af48
Reposted fromshitsuri shitsuri
5473 3b54

Like you are for me.

Reposted fromshitsuri shitsuri
Wiem, że mam różne oblicza.
Raz łatwo się ze mną dogadać
Ale czasem nie da się ze mną wytrzymać
— (via perdiditt)
Reposted fromshitsuri shitsuri
jestnamdzisiajsmutno
0986 bccd 500
1971r. 
jestnamdzisiajsmutno
Krocz tak, jakby za tobą szło trzech mężczyzn.
— Oscar de la Renta
jestnamdzisiajsmutno
KAŻDY SIĘ WSTYDZI.
KAŻDY SIĘ WSTYDZI TRZECH RZECZY.
ŻE NIE JEST ŁADNY.
ŻE ZA MAŁO WIE.
I ŻE NIEWYSTARCZAJĄCO DOBRZE RADZI SOBIE W ŻYCIU.
KAŻDY.
— Małgorzata Halber, "Najgorszy człowiek na świecie"
jestnamdzisiajsmutno
3763 8d44
jestnamdzisiajsmutno
jestnamdzisiajsmutno
9441 a63d
Reposted fromNajada Najada viapersona-non-grata persona-non-grata

Ten post będzie o depresji. Depresji, anoreksji i autoagresji. 

Wiele osób nie wie co to takiego. Może słyszeli definicje, ale nigdy tego nie doznali, nie wiedzą co naprawdę to oznacza. I dobrze,nikt nie powinien tego doświadczyć, ale większość z nich mówi: 

anoreksja - po prostu więcej jedz 

depresja - uśmiechnij się 

autoagresja - przestań się okaleczać 

Niestety to nie jest takie proste. To, jak człowiek się czuję jest nie do opisania.

DEPRESJA:

Wszystko nie jest takie proste na jakie wygląda. Czas płynie, a ty stoisz w miejscu, nie możesz go dogonić. Nie nadążasz. Gubisz się. Tak po prostu. I gdy już raz się zgubisz to gubisz się cały czas. Wszystko zaczyna Cię przytłaczać. Nawet najdrobniejsze rzeczy. Nie możesz sobie dać z tym wszystkim rady. Po pewnym czasie odpuszczasz. Przestajesz walczyć. Już nawet nie płaczesz. Tylko stoisz. Stoisz i patrzysz na wszystko co cię otacza obojętnym wzrokiem. Mówisz “mam to w dupie”, ale tak naprawdę są to tylko słowa. Nieprawdziwe słowa, bo w głębi duszy nie możesz dać sobie z tym wszystkim rady. I gnijesz. Gnijesz powoli od środka. I zaczynasz już tą zgnilizną śmierdzieć, bo to już trwa zbyt długo. Powoli zaczynasz gnić na zewnątrz. Zmieniasz się, zmieniają się twoje myśli, wygląd. Wszystko. Zaczynasz mieć sińce pod oczami, twoja skóra robi się sucha, oczy przemęczone, a ręce zaczynają ci drżeć i już nic na to nie poradzisz. Psujesz się… powoli gnijesz. Chcesz wszystko naprawić, ale czas leci zbyt szybko. Nim się obejrzysz już popełniasz kolejny błąd, i tak ciągle. Nim się obejrzysz, a stajesz się zgniłym, zaśmierdłym człowiekiem, którego już nic nie zdoła naprawić. A Ty? Zaczynasz to widzieć. Że to już koniec, że nic z tym nie zrobisz i po prostu stajesz przed lustrem i zaczynasz na siebie patrzeć. Twój wzrok zamienia się na wzrok gardzący sobą. Zaczynasz sobą gardzić. Patrzysz i jesteś załamana. Codziennie nienawidzisz siebie coraz bardziej. Swojego charakteru i wyglądu. Patrzysz na osobę która jest w lustrze, jakby ona to nie ty, jakby ona była innym człowiekiem. Człowiekiem, który został zniszczony przez świat, przez ludzi i przez samego sobie… Dni są coraz dłuższe. Czas ciągnie się nieubłaganie . Budzisz się i już żałujesz, że otworzyłeś oczy. Jedyne co chcesz to leżeć całe dnie w łóżku. Wszystkie rzeczy które kiedyś dawały ci radość teraz są mordęgą. Starasz się je zamknąć, ale nie możesz. Gdy wstajesz i robisz pierwszy krok, chce ci się płakać. Zamykasz i otwierasz oczy. Nie możesz przestać myśleć o smutku, o żalu. O śmierci i samobójstwie. Myśli ciągle cię prześladują. Czujesz się zagubiony w tym okropnym świecie. Czujesz się nikim, a raczej niczym. Gdy wychodzisz z domu, coraz rzadziej zwracasz uwagę na samochody. Chcesz, aby coś cię potrąciło. Chcesz czuć ból. Chcesz zostać ukarana . Chcesz poczuć wstyd. Chcesz umrzeć. Gdy dochodzisz do szkoły i widzisz tych wszystkich ludzi masz ochotę wrzeszczeć. Masz ochotę kogoś walnąć, ale uśmiechasz się. Czasami patrzysz nieprzytomnie i udajesz, ze nie słyszysz rozmów innych ludzi. A tak naprawdę nie chcesz ich słyszeć. Nie masz zamiaru im odpowiadać i udajesz, ze nie słyszysz. Gdy wracasz do miejsca w którym mieszkasz, zakładasz słuchawki i masz w dupie cały świat. Idziesz do swojego pokoju. Zamykasz się w nim i zaczynasz się rozpadać na kawałki. Ten fałszywy całodniowy uśmiech - z czasem nawet na niego nie masz siły. Idziesz się myć. Wchodzisz pod prysznic i zaczynasz płakać. Cicho. Myjesz się długo, aby zmyć ślad po łzach. Idziesz do pokoju, kładziesz się na łóżku, mówisz, że idziesz spać, ale nie… myśli krążą wokół monotonii życia. Wokół jego bezsensowności. Myślisz o okrutnych, chamskich ludziach. O chorym społeczeństwie, które ma wyimaginowany obraz idealnej kobiety i idealnego mężczyzny. Szczupli i piękni. Inaczej nie istniejesz. Wydaje ci się, że nikt cię nie rozumie, nie chce zrozumieć, że ty, tylko i wyłącznie ty jesteś problemem. Nie chcesz przeszkadzać, narzucać się. Gdy ktoś mówi, że mu na tobie zależy to sądzisz, że żartuje, że po prostu to z litości. Nikomu nie ufasz, siebie nienawidzisz. Rodzina? Przyjaciele? Ale przecież wszyscy mają Cię w dupie. Codziennie błagasz o śmierć. Codziennie gdy  się budzisz przeklinasz wszystkich, bo marzyłaś o śnie wiecznym…

 - Kiedy zasypiam, moja głowa nie chce mi dać spokoju.
- Z czym?
- Z myślami o niedobrych rzeczach. Kiedy w nocy otwieram oczy nachodzą mnie myśli.
- Jakie?
- Złe, bardzo złe. Kiedy rano budzę się o świcie zaczynam rozmyślać.
- O czym?
- O moim jebanym życiu. Kiedy idę do szkoły moja dusza mi coś podpowiada.
- Co?
- Ulica, rozpędzony samochód. To jest pokusa. Kiedy siedzę na szkolnym korytarzu, moja psychika wysiada.
- Dlaczego?
- Patrzenie na tych ludzi mnie wykańcza. Kiedy jem obiad czuję obrzydzenie.
- Do czego?
- Do siebie. Kiedy stoję przed lustrem błagam, aby ktoś powiedział, że tak nie wyglądam.
- O czym Ty mówisz?
- Gdy patrzę w lustro mam ochotę rzygnąć na osobę w nim widoczną.   

AUTOAGRESJA:  

Wracasz do domu, od razu kierujesz się do swojego pokoju. Obiecałeś. Obiecałeś, że tego nie zrobisz. Nie wytrzymujesz. Wyciągasz błyszczący przedmiot ze swojej skrytki. Dotykasz ostrzem skóry, biodra. Nie ręki, nie nogi. Nie chcesz aby ktoś to zobaczył. Niektórzy robią to lekko i na widoku - dla pokazu, inni mocno i na rękach - wołają o pomoc. Inni w ukryciu. Robisz głębokie rany. Krew leci, leci i leci. Nie chce przestać. Idziesz do toalety, bierzesz papier toaletowy i przyciskasz do świeżej rany. Gdy to robiłeś czułeś ból, ukarałeś siebie. Ukarałeś za wszystkie krzywdy wyrządzone innym. Ukarałeś osobę której nienawidzisz. Nieraz chciałeś nacisnąć mocniej, nieraz chciałeś się wykrwawić, ale strach przed śmiercią cię paraliżował, strach przed czymś czego pragnąłeś. Gdy idziesz spać rana nadal krwawi, czujesz jak krew moczy ci pościel, czujesz się słabszy, rana boli cię, ale to dobrze, w końcu tego chciałeś. Gdy się budzisz widzisz czerwony kawałek pościeli. Szybko wstajesz i wycierasz to szmatką… prawie nie widać. Gdy chodzisz pocięte miejsce bolą cię. Nawet gdy jest lato zakładasz długie spodnie i bluzę. * co ci jest * źle się czuję. Gdy ktos przez przypadek zobaczył rany *to tylko kot. Nikt nie rozumie okaleczania. Gdy ktos w żartach mówi * idę pociąć się mydłem… ty śmiejesz się razem z innymi, ale w duszy nienawidzisz siebie za każdą bliznę ma swoim ciele. Za każdy błąd robisz nową rane. Chcesz uwolnić się ze swojego ciała. Z ciała którego nienawidzisz. Nie bój się, nie jesteś nienormalny, nie jesteś głupi. Po prostu uwalniasz emocje w inny sposób, w sposób niewłaściwy. Oszpecasz swe ciało. Liczne blizny przypominają ci o złych wydarzeniach, co nie jest dobre. Lepiej wal głową w ściane, łam kredki, krzycz, wrzeszcz, medytuj - cokolwiek tylko nie rań siebie. Bo blizny = wracające wspomnienia.
ANOREKSJA
Kaloria - nieodłączna część twojego życia.
Waga - najgorszy wróg.
Każdy posiłek kontrolujesz. Liczysz kalorie, zapisujesz. Liczysz dni. Postępy. Najpierw 2000 potem 1500 schodzisz do 1000. Potem 500 i mniej. Robią ci śniadanie, ale mówisz, że sam sobie zrobisz. Jesz kromke chleba z serkiem. Nic więcej. Ukrywasz to. Do szkoły bierzesz tylko sałatkę owocową. Obiad *brzuch mnie boli *źle się czuje *jadłem przed chwilą. Pijesz wodę, dwie szklanki, szybciej przeleci jedzenie. Ćwiczysz 1-1,5 godziny. Na kolacje jesz jogurt. Codziennie stajesz na wagę. Gdy patrzysz w lustro nienawidzisz tego co jest tam widoczne. Tłusty brzuch, grube uda, krzywe plecy, okropna twarz. Duże stopy. Przypominasz sobie wszystkie osoby ze szkoły. Czemu oni są tacy ładni. Chudzi, lubiani, kochani. Łzy zaczynają spływać ci po policzku. Odwracasz wzrok od lustra. Żadko w nie patrzysz. Wszyscy mówią ci, że jesteś chudy. Nie wierzysz w to. 47kg przy 173 to za dużo. Chcesz schudnąć 2, ale na tym się nie kończy. Ciągle jest za dużo. Chcesz być w czymś dobry, idealny. I dążysz do perfekcji która nie istnieje. Dążysz do czegoś co już osiągnąłeś. Bo każdy jest perfekcyjny sam w sobie. Gdy jesteś dziewczyną , zanika ci miesiączka. Cieszysz się, bo to znak, że ważysz mało. Stajesz na wagę, ona pokazuje 42kg. Dlaczego nie mniej? Dlaczego? Myślisz, że masz nad czymś kontrolę, ale to jest złudzenie. Myślisz, że masz kontrolę nad jedzeniem, nad ilością i wagą. Ale anoreksja przejmuje kontrolę. Jest twoim głosem w głowie. Tego nie jedz, bo niezdrowe, tego nie, bo za dużo kalorii. NIE JEDZ NICZEGO. Tak będzie najlepiej. To ona przejmuje kontrolę. Ona mówi co masz jeść. Mówi, że jesteś obrzydliwa, okropna, gruba, tłusta. Ty jej słuchasz. Bo wszyscy inni kłamią. Brzydzą cię ich kłamstwa. Mówią, że jesteś chudy - ale to z litości. Ktoś się śmieje, mówi, że jesteś gruby, że tłuszcz ci wisi. Ty się śmiejesz, ale masz łzy w oczach, ty wiesz o tym, dlaczego oni muszą ci o tym jeszcze przypominać? Nie chcesz nic jeść. Jesteś słaby. Masz worki pod oczami, bladą skórę, a dłonie ciągle się trzęsą. Pomimo tego, że twoje BMI wynosi 14 to uważasz, że jesteś gruby. Okropny. Sam tłuszcz. Realia są inne. Wszędzie kości… wszędzie.

Te choroby są straszne. Potrafią doprowadzić do śmierci. Co 3 sekundy jedna osoba próbuje popełnić samobójstwo, co 40 jednej się udaje. 350 milionów osób cierpi na depresje. Choroby te dopadają ludzi w każdym wieku. Kobiet jak i mężczyz. Okaleczanie najbardziej dotyczy młodzieży. Gdy wiesz, że jakaś osoba cierpi na anoreksje/depresje/autoagresje pomóż jej. Nikt nie powinien być w takich chwilach sam. Nikt na to nie zasługuje. Bardzo trudno samemu z tego wyjść. Potrzeba siły i zrozumienia. Nie można się wyśmiewać. Jeżeli nigdy nie byłeś w takie sytuacji nie wyśmiewaj. Nie oceniaj. Bo przez to możesz zniszczyć życie drugiej osoby. Nazwanie kogoś grubym trwa kilka sekund, a potem on się głodzi. Nienawidzi siebie. Pamiętaj, że słowa ranią. Zastanów się zanim coś powiesz.

(via

need–dreams

)

🐥

(via i-chuj-wam-do-tego)

Reposted fromshitsuri shitsuri
jestnamdzisiajsmutno
jestnamdzisiajsmutno
- Masz ładne usta - mówi. - Nie mogę oderwać od nich wzroku.
- Powinieneś ich spróbować są całkiem smaczne.
— Colleen Hoover
Reposted fromnacpanaa nacpanaa viashitsuri shitsuri
jestnamdzisiajsmutno
5659 b3a2
Reposted frommadamebutterfly madamebutterfly viashitsuri shitsuri
jestnamdzisiajsmutno
Reposted fromtereska tereska viashitsuri shitsuri
jestnamdzisiajsmutno
6339 809f 500
Reposted fromaromantycznie aromantycznie viaheartbreak heartbreak
jestnamdzisiajsmutno

March 22 2017

jestnamdzisiajsmutno
Jeżeli nie podoba Ci się to, gdzie jesteś, zmień to. Nie jesteś drzewem.
— Jim Rohn
jestnamdzisiajsmutno
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl